Szokujące statystyki wykazały, że setki przychodni lekarskich zwiększają swoje dochody poprzez zaliczanie do rejestru pacjentów również te osoby, które zmarły bądź przeprowadziły się. "Pacjenci-duchy" z Birmingham są przyczyną marnotrawienia blisko 7 mln funtów rocznie z funduszy NHS.
Szokujące statystyki wykazały, że setki przychodni lekarskich zwiększają swoje dochody poprzez zaliczanie do rejestru pacjentów również te osoby, które zmarły bądź przeprowadziły się. Anomalie, w tym powielenia kart chorych, odkryto po porównaniu w raporcie NDRI spisów pacjentów poszczególnych placówek opieki zdrowotnej.
13 września w odpowiedzi na interpelację poselską minister zdrowia Norman Lamb potwierdził, że w 2012 r. zarejestrowanych w brytyjskich przychodniach było 55,736,347 osób, co stanowi dwa miliony więcej niż liczy cała populacja.
Analiza sporządzona przez Komisję Rewizyjną ujawniła, że na listach lekarzy rodzinnych z Birmingham znajduje się aż 108 tys. "wirtualnych pacjentów". Biorąc pod uwagę, że za każdą leczonego chorego lekarze rodzinni otrzymują po 64,59 funta, nieistniejący pacjenci z Birmingham w latach 2010 i 2011 kosztowali budżet blisko 7 mln funtów rocznie.
W raporcie przywołany został również jeden szczególny przypadek odnotowany w Solihull, gdzie doliczono się 24 ludzi, zamieszkujących - według danych z rejestru przychodni - pod tym samym adresem. Co więcej wymienione osoby nie miały pozwolenia na pobyt w UK i już dawno zmieniły obraną lokalizację.
Przychodnie zostały zobowiązane do uaktualnienia list swoich pacjentów.