Odlatujący w niedzielę z Birmingham do Rzymu samolot linii Monarch miał półtoragodzinne opóźnienie, bo dwójka pasażerów sądziła, że podróżują z nimi terroryści.
Przedstawiciel przewoźnika potwierdził, że dwóch mężczyzn dobrowolnie opuściło pokład samolotu, bo inni pasażerowie bezpodstawnie stwierdzili, że wyglądają podejrzanie i posądzili ich o związki z terroryzmem - pisze Birmingham Mail.
Policja została wezwana, gdy para Brytyjczyków odmówiła wejścia na odlatujący o 17:30 samolot. Mieszkająca w Rzymie Amerykanka Marsha De Salvatore była świadkiem zdarzenia, które nazwała smutnym przykładem rasizmu. Kobieta opowiada, że Brytyjczycy stojący przed nią w kolejce byli wyraźnie zdenerwowani. Mężczyzna ciągle powtarzał swojej żonie, że nie wejdzie na pokład.
Pasażerowie zostali poinformowani przez pilota o zajściu z udziałem posądzonych o terroryzm mężczyzn. Powiadomiono ich też, że podróżni, którzy wysiedli polecą do stolicy Włoch dopiero następnego dnia.