Spalone ubrania i jedzenie - fundacja wstrzymuje pomoc dla imigrantów z Calais

Polska/Świat
Typography
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times
Fundacja dostarczająca do tej pory pomoc imigrantom koczującym w Calais oświadczyła, że zaprzestaje tej działalności, bo osoby znajdujące się w obozie wcale nie są uchodźcami z krajów objętych wojną i nie muszą tam przebywać.
Fundacja dostarczająca do tej pory pomoc imigrantom koczującym w Calais oświadczyła, że zaprzestaje tej działalności, bo osoby znajdujące się w obozie wcale nie są uchodźcami z krajów objętych wojną i nie muszą tam przebywać.

Human Relief Foundation (HRF) dostarczała pomoc do Calais, bo uważała, że obóz jest zamieszkiwany m.in. przez Syryjczyków, którzy musieli uciekać z rodzinnego kraju. Jednak jej pogląd się zmienił po niedawnej wizycie w obozie zastępcy prezesa fundacji Kassima Tokana – pisze Express.

Zszokowany Tokan opowiada, że na miejscu zastał porzucone i spalone ubrania i jedzenie. Jego zdaniem 95-97 proc. imigrantów w obozie to zdrowi, młodzi mężczyźni, a niektórzy z nich powiedzieli, że są zadowoleni z tego, że tam mieszkają.

Tokan sądził, że osoby przebywające w Calais mają ważne powody, aby tam być, ale większość z nich takowych nie posiada, bo w rodzinnych krajach nic im nie groziło. Chcą tylko dostać się do Wielkiej Brytanii żeby poprawić swoją sytuację ekonomiczną.

Wiceprzewodniczący powiedział stacji ITV, że obcokrajowcom z francuskiego miasta nie brakuje jedzenia ani ubrań i wobec tego HRF skieruje swoją działalność w inne rejony świata i będzie teraz pomagać Syryjczykom, którzy utknęli w sąsiadujących do swojej ojczyzny państwach takich, jak Liban i Jordania.