Samolot ze 161 pasażerami na pokładzie lecący z Warszawy do egipskiej Hurghady musiał awaryjnie lądować w Bułgarii po tym, jak jeden z pasażerów poinformował, że na pokładzie maszyny znajduje się bomba.
Airbus A320 wylądował w Burgas. Pasażerowie i załoga samolotu zostali ewakuowani, a odpowiednie służby zajęły się przeszukiwaniem jego wnętrza. Po czasie okazało się, że nie ma żadnego zagrożenia, a 67-latek, który powiadomił o bombie został przesłuchany przez funkcjonariuszy.
Mężczyzna, który w trakcie lotu pił alkohol, najprawdopodobniej postanowił sobie zażartować i wywołać panikę, bowiem informacje, które przekazał wcześniej załodze były nieprawdziwe.