35-letni mężczyzna zmarł na zapalenie płuc i sepsę. Wcześniej dwukrotnie odwiedził lekarza rodzinnego, który zdiagnozował u niego grypę i infekcję górnych dróg oddechowych.
35-letni mężczyzna zmarł na zapalenie płuc i sepsę. Wcześniej dwukrotnie odwiedził lekarza rodzinnego, który zdiagnozował u niego grypę i infekcję górnych dróg oddechowych - podaje Birmingham Mail.
Zamieszkały w Biddulph w hrabstwie Staffordshire Paul Hardy zmarł po tygodniu zmagań z objawami choroby - poinformowano na posiedzeniu zwołanym w sprawie jego śmierci. 35-latek miał bóle, duszący kaszel, biegunkę, wahania temperatury, wymiotował. Zgon nastąpił 20 lutego 2017 w domu chorego.
W trakcie posiedzenia poinformowano, że Hardy dwukrotnie był na wizycie u lekarza w lokalnej przychodni Biddulph Doctors. Podczas pierwszego spotkania stwierdzono u niego grypę, a podczas drugiego skierowano go na nieuznane za pilne prześwietlenie rentgenowskie. Powiedziano mu też, aby nie szedł do szpitala tego samego dnia, ponieważ tamtejsi lekarze zajmą się jedynie gorączką i nie wyślą go na prześwietlenie.
Po drugiej wizycie Hardy wrócił do domu. Wieczorem, tego samego dnia jego żona Rachel, po tym, jak położyła spać ich córkę Gabriellę, odkryła, że mąż na nic nie reaguje.
Wezwano karetkę. Lekarze ogłosili zgon 35-latka krótko po ich przybyciu na miejsce. Po przeprowadzeniu sekcji zwłok orzeczono, że przyczyną śmierci była sepsa oraz dwoinka zapalenia płuc i powstałe ropnie.