Polski paradoks - czyli nie taki Polak straszny

Wielka Brytania
Typography
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times
Prestiżowy brytyjski tygodnik "The Economist" w najnowszym numerze wziął na warsztat temat imigracji i posiłkuje się polskimi przykładami. Polacy i inni imigranci z Europy Wschodniej stali się polityczną piłką, a zdecydowana większość polityków gra w tej samej, wrogiej, drużynie.
Prestiżowy brytyjski tygodnik "The Economist" w najnowszym numerze wziął na warsztat temat imigracji i posiłkuje się polskimi przykładami. Tekst zatytułowany "Polski paradoks" zaczyna się od anegdoty z biblioteki publicznej w Corby, gdzie w sekcji książek w językach obcych połowę stanowią już publikacje polskie. Dekadę temu biblioteka nie mogłaby zaspokoić żadnego wschodnioeuropejskiego czytelnika.

Według The Economis, Brytyjczycy ogólnie nie przepadają za imigrantami, ale w praktyce ich lubią.

Polacy, którzy mogą do UK bez problemu przyjeżdżać od 2004r. już stali się drugą największą mniejszością urodzoną poza granicami Wielkiej Brytanii (na pierwszym miejscu są Hindusi). W 2011r. było ich 579 tysięcy, czyli dziesięć razy więcej niż przed dekadą. Wielu przyjechało i wyjechało: od 2002r. wydano numery ubezpieczeń dla 1,2 mln Polaków. Sporo Polaków się osiedliło, nawet w małych miasteczkach i wsiach, do których rzadko przyjeżdżają cudzoziemcy. W 2012r. Polki wydały na świat 21.156 dzieci.

Polacy i inni imigranci z Europy Wschodniej stali się przedmiotem politycznych rozgrywek, a zdecydowana większość polityków gra w tej samej, wrogiej, drużynie. Jack Straw, laburzysta i były sekretarz stanu, nazywa nawet otworzenie granic dla Polski swoją „spektakularną pomyłką” i nauczką, by nie popełnić podobnego błędu w przypadku Rumunii i Bułgarii.

Jak w rzeczywistości wygląda sytuacja polskich imigrantów?
Polacy i inni pracownicy z Europy Wschodniej zostali szybko wchłonięci przez brytyjski rynek pracy. W większości miejsc są tolerowani, w wielu – przyjaźnie witani. Polacy osiedlają się głównie w najszybciej rozwijających się częściach kraju. Wielu mieszka w Londynie. Corby należy do jednych z niewielu miejsc, w których powstają nowe domy. Tom Beattie, lider City Council, chce, żeby populacja miasta zwiększyła się dwukrotnie do 2030r. Southhamton, kolejne miasto z dużym odsetkiem imigrantów z Europy Wschodniej, przestało być starzejącym się miastem z zanikającymi umiejętnościami i stało się młodym i dynamicznie rozwijającym się, zapewnia John Denham z miejskiej MP.

Marco Cereste, torysta i przewodniczący rady miejskiej w Peterborough, kolejnym popularnym mieście wśród imigrantów, opowiada, że dziesięć lat temu stał na skraju decyzji o zamknięciu swojej firmy dystrybucyjnej z powodu braku pracowników. Teraz już nie ma takiego problemu. Polacy jednak coraz częściej rzucają proste, fizyczne zajęcia. Do Wielkiej Brytanii przyjeżdżają lepiej wyedukowani Polacy niż do Niemiec Czy USA. Wielu z nich ma zbyt wysokie kwalifikacje do wykonywanej pracy i przenoszą się na lepsze stanowiska, jak tylko wystarczająco opanują język i urządzą się w obcym kraju.
Prestiżowy brytyjski tygodnik "The Economist" w najnowszym numerze wziął na warsztat temat imigracji i posiłkuje się polskimi przykładami. Polacy i inni imigranci z Europy Wschodniej stali się polityczną piłką, a zdecydowana większość polityków gra w tej samej, wrogiej, drużynie.Prestiżowy brytyjski tygodnik "The Economist" w najnowszym numerze wziął na warsztat temat imigracji i posiłkuje się polskimi przykładami. Tekst zatytułowany "Polski paradoks" zaczyna się od anegdoty z biblioteki publicznej w Corby, gdzie w sekcji książek w językach obcych połowę stanowią już publikacje polskie. Dekadę temu biblioteka nie mogłaby zaspokoić żadnego wschodnioeuropejskiego czytelnika.

Według The Economis, Brytyjczycy ogólnie nie przepadają za imigrantami, ale w praktyce ich lubią.

Polacy, którzy mogą do UK bez problemu przyjeżdżać od 2004r. już stali się drugą największą mniejszością urodzoną poza granicami Wielkiej Brytanii (na pierwszym miejscu są Hindusi). W 2011r. było ich 579 tysięcy, czyli dziesięć razy więcej niż przed dekadą. Wielu przyjechało i wyjechało: od 2002r. wydano numery ubezpieczeń dla 1,2 mln Polaków. Sporo Polaków się osiedliło, nawet w małych miasteczkach i wsiach, do których rzadko przyjeżdżają cudzoziemcy. W 2012r. Polki wydały na świat 21.156 dzieci.

Polacy i inni imigranci z Europy Wschodniej stali się przedmiotem politycznych rozgrywek, a zdecydowana większość polityków gra w tej samej, wrogiej, drużynie. Jack Straw, laburzysta i były sekretarz stanu, nazywa nawet otworzenie granic dla Polski swoją „spektakularną pomyłką” i nauczką, by nie popełnić podobnego błędu w przypadku Rumunii i Bułgarii.

Jak w rzeczywistości wygląda sytuacja polskich imigrantów?
Polacy i inni pracownicy z Europy Wschodniej zostali szybko wchłonięci przez brytyjski rynek pracy. W większości miejsc są tolerowani, w wielu – przyjaźnie witani. Polacy osiedlają się głównie w najszybciej rozwijających się częściach kraju. Wielu mieszka w Londynie. Corby należy do jednych z niewielu miejsc, w których powstają nowe domy. Tom Beattie, lider City Council, chce, żeby populacja miasta zwiększyła się dwukrotnie do 2030r. Southhamton, kolejne miasto z dużym odsetkiem imigrantów z Europy Wschodniej, przestało być starzejącym się miastem z zanikającymi umiejętnościami i stało się młodym i dynamicznie rozwijającym się, zapewnia John Denham z miejskiej MP.

Marco Cereste, torysta i przewodniczący rady miejskiej w Peterborough, kolejnym popularnym mieście wśród imigrantów, opowiada, że dziesięć lat temu stał na skraju decyzji o zamknięciu swojej firmy dystrybucyjnej z powodu braku pracowników. Teraz już nie ma takiego problemu. Polacy jednak coraz częściej rzucają proste, fizyczne zajęcia. Do Wielkiej Brytanii przyjeżdżają lepiej wyedukowani Polacy niż do Niemiec Czy USA. Wielu z nich ma zbyt wysokie kwalifikacje do wykonywanej pracy i przenoszą się na lepsze stanowiska, jak tylko wystarczająco opanują język i urządzą się w obcym kraju.

alt


altW West Midlands polscy przedsiębiorcy z początku zakładali głównie firmy budowlane oraz restauracje. Jednak późniejsi przyjezdni, w tym wiele kobiet, zakładają agencje reklamowe czy firmy projektowe. Kilka prowadzi piekarnie wystarczająco duże, by zaopatrzać wiodące supermarkety. Strony internetowe, które kiedyś jedynie zapewniały informacje dla nowoprzybyłych, to dzisiaj poważne portale zarabiające na reklamach.

Części Anglii i Walii, w których mieszka dużo imigrantów z Europy Wschodniej, zanotowały spadek w ilości włamań i nie zanotowano zwiększonej liczby agresywnych ataków – tak twierdzą badacze z LSE na University College London. Liczba zgłaszanych przestępstw i antyspołecznego zachowania w Corby zmalała o więcej niż połowę od 2006r. Na pozostałych obszarach Anglii i Walii liczba przestępstw spadła o około jedną trzecią. Liczba mieszkańców miast, którzy obawiali się antyspołecznego zachowania, spadła z 56% do zaledwie 8%. Wzrost przestępstw z użyciem noża zanotowano w Cambridgeshire, jednak Julie Spence, szef Constable w latach 2005 – 2010 twierdzi, że było to spowodowane tym, że pracownicy zabierali po pracy przy uprawach noże do domu, nie wiedząc, że ich noszenie przy sobie jest nielegalne.

Szkoły są pod większą presją. W latach 2008 – 2012 liczba polskich dzieci w brytyjskich szkołach podwoiła się i wynosiła 54 tysiące. Populacja dzieci w wieku szkolnym w Peterborough powiększyła się o 4 tysiące od 2008r. O miejsca jest tak trudno, że niektórzy rodzice mają czwórkę dzieci, a każde uczęszcza do innej szkoły. Jednak większa ilość uczniów zdaje się nie mieć negatywnego wpływu na postępy w nauczaniu. W Peterborough odsetek uczniów, którzy otrzymują 5 dobrych ocen na teście GCSE – egzaminie do którego podchodzą szesnastolatki – wzrósł z 37,2% w 2008 do 57,7% obecnie. Nadal jest to nieco poniżej średniej krajowej, która plasuje się na poziomie 60,2%. W Peterborough i innych miastach powstają liczne sobotnie szkoły polskie.

Inne usługi publiczne nie są tak napięte. Corby w tym roku wydało mniej niż £300 na tłumaczenia. Margot Parker, która kandydowała do rady miasta z ramienia Independence Party, twierdziła, że służba zdrowia z trudnością radzi sobie z taką ilością imigrantów. Jeżeli jest to prawda, to jest to bardzo dziwne – imigranci z Europy Wschodniej korzystają z usług NHS znacznie rzadziej niż Brytyjczycy.

Kilka polskich rodzin w Southampton mieszka w mieszkaniach socjalnych lub czeka na nadanie takiego, ale większość woli wynająć coś prywatnie. Niewielu też występuje po pomoc socjalną w ramach unemployment benefit. W 2011r. liczba bezrobotnych Polaków w Wielkiej Brytanii wynosiła mniej niż 20 tysięcy.