Jeszcze w tym roku restauracje, kawiarnie i szkoły będą musiały oznaczać zawartość swoich produktów. „To biurokratyczny koszmar” – uważa Prue Leight, kucharz i gwiazda TV.
Zmiany wejdą w życie później w tym roku i zupełnie zmienią sposób, w jaki jedzenie jest sprzedawane. Chodzi o to, by sprzedawcy musieli zaznaczać, czy w danym daniu jest jeden z 14 alergenów, takich jak mleko, soja, gluten, musztarda, sezam, łubin czy dwutlenek siarki. Unijne przepisy chcą chronić w ten sposób alergików – tych w Wielkiej Brytanii może być aż 21 milionów.
Jednakże, podczas gdy dla dużych sieci, które nie zmieniają swojego menu – jak KFC czy McDonald – zadanie nie powinno być dużym problemem, to w gorszej sytuacji są małe lokale, które korzystają z sezonowych produktów i w związku z tym często przekształcają menu.
Pilnowaniem, czy restauratorzy postępują zgodnie z nowymi przepisami, zajmą się rady miasta. Ci, którzy nie opiszą produktów mogą spodziewać się grzywien i oskarżeń.