48-letniej matce dwójki dzieci zostało jedynie sześć miesięcy życia. Kobieta umiera na raka płuc po tym jak lekarze nie wykryli na czas choroby, mimo iż mieli na to rok.
Kim Major uważa, że lekarze wydali na nią wyrok śmierci nie potrafiąc wykryć na czas jej choroby. Brytyjka odwiedzała ich gabinety 25 razy w ciągu dwunastu miesięcy. Podczas jednej z wizyt w Fitznells Manor Surgery w Epsom w hrabstwie Surrey usłyszała, że ma wirusa. W trakcie kolejnej lekarz doradził jej wizytę u psychiatry, który pomoże jej poradzić sobie z różnymi lękami.
Teraz kobieta jest w terminalnym stadium nowotworu. Stwierdzono przerzuty do mózgu, węzłów chłonnych oraz wątroby - pisze Mirror.
Major wystosowała pozew przeciwko przychodni. Oskarża lekarzy o zaniedbania.