Czterech lekarzy nie rozpoznało u dziecka objawów guza mózgu

Wielka Brytania
Typography
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times
40-letnia mieszkanka Cardiff uratowała życie swojej córki okłamując lekarzy, że dziewczynka przewróciła się, uderzyła w głowę i ma wymioty. Wszystko po to, by przebadano ją za pomocą tomografu komputerowego, który ostatecznie wykazał, że w jej mózgu jest guz.
40-letnia mieszkanka Cardiff uratowała życie swojej córki okłamując lekarzy, że dziewczynka przewróciła się, uderzyła w głowę i ma wymioty. Wszystko po to, by przebadano ją za pomocą tomografu komputerowego, który ostatecznie wykazał, że w jej mózgu jest guz.

Amanda Davies mówi, że był to akt desperacji, bo przeczuwała, że z jej córką dzieje się coś bardzo niedobrego. Przez ponad dwa lata dziewczynka rozwijała się normalnie, ale po trzecich urodzinach pojawiły się problemy – silne bóle głowy, trudności z chodzeniem. Niegdyś radosna trzylatka, stawała się coraz bardziej przygaszona – pisze Daily Mail.

Mimo to czterech lekarzy, do których Amanda zaprowadziła córkę oświadczyło, że nie ma powodów do zmartwień. Żaden z nich nie wspomniał o możliwości wystąpienia guza mózgu, chociaż wskazywały na to objawy. Jeden z GP obiecał zapisać dziecko na konsultacje z pediatrą, ale list informujący o umówionej wizycie nigdy nie dotarł.

W końcu Amanda zabrała córkę na oddział A&E szpitala w Cardiff, gdzie opowiedziała historię z upadkiem. Lekarze i tak zainteresowali się problemami, które Lil miała z poruszaniem się i wykonali odpowiednie badania. Okazało się, że guz w mózgu dziecka jest już wielkości cytryny.

Cztery dni po diagnozie, Lil trafiła na blok operacyjny. Po miesiącu wyszła ze szpitala. NHS ufundował jej jeszcze specjalistyczne leczenie w USA. Teraz dziewczynka rozwija się normalnie, ale przez ryzyko nawrotu choroby, co trzy miesiące przechodzi badania.