Powódź w północno-zachodniej Anglii: jedna ofiara śmiertelna i 45 tys. domów bez prądu

Wielka Brytania
Typography
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times
Jedna osoba nie żyje, a 45 tys. domów nie ma prądu – to skutki powodzi, która nawiedziła północno-zachodnią Anglię.
Jedna osoba nie żyje, a 45 tys. domów nie ma prądu – to skutki powodzi, która nawiedziła północno-zachodnią Anglię.

Policja informuje, że ciało ofiary powodzi znaleziono w rzece Kent w pobliżu Kendal po tym, jak sztorm Desmond uderzył w Kumbrię. Szacuje się, że co najmniej 4,881 domów w hrabstwie zostało zalanych, a wiele wskazuje na to, że może ich być nawet 6,455. Tysiące osób pozostaje bez dachu nad głową. Z kolei w Lancaster, Morecambe i Carnforth w północnej części hrabstwa Lancashire 42 tys. domów w poniedziałkowy wieczór ponownie nie miało dostępu do elektryczności - informuje The Guardian.

Do Carlisle, gdzie zalanych zostało od 2.2 tys. do 3.5 tys. domów przyjechał premier David Cameron. Podczas wizyty u jednej z ofiar obiecał, że przyjrzy się temu, jakie działania w obliczu powodzi podjął rząd, a Environment Agency zastanowi się, co można zrobić lepiej.

W poniedziałek w nocy w Anglii i Walii obowiązywało 16 poważnych ostrzeżeń powodziowych, 58 zwykłych i 30 alarmów dotyczących rzek Eden, Greta, Caldew i Wyre. W Szkocji wprowadzono 11 ostrzeżeń.