Produktywność w Wielkiej Brytanii jest tak niska, że pracownikom na Wyspach pięć dni zajmuje wykonanie czegoś, co Niemcom udaje się w cztery – przyznał podczas wczorajszego wystąpienia kanclerz Philip Hammond.
Ogłaszając przeznaczenie miliardów funtów na zniwelowanie tego problemu, Hammond stwierdził, że luka w wydajności była znana od dawna, ale nie czyni to jej mniej szokującą. W trakcie przemowy w Izbie Gmin kanclerz tłumaczył, że Wielka Brytania jest w tyle za Stanami Zjednoczonymi i Niemcami. Różnica w produktywności wynosi 30 proc., co oznacza, że brytyjscy pracownicy są niemal o jedną trzecią mniej wydajni niż niemieccy i amerykańscy. UK wypada też gorzej na tle Francji i Włoch. Różnice na korzyść tych państw wynoszą odpowiednio ponad 20 i 8 proc.
Hammond chce zmienić te proporcje i podnieść wydajność pracowników, tak aby mogli zarabiać więcej, a ich standard życia polepszył się. Mniejsza produktywność oznacza bowiem, że czas pracy się wydłuża, a zarobki są niższe niż w USA i Niemczech.
Zdaniem kanclerza to musi się zmienić, jeśli chcemy budować gospodarkę, z której każdy będzie mógł czerpać korzyści.