Prawie tysiąc funtów, zrujnowane święta, litry wylanych łez i setki rozmów telefonicznych – aż tyle kosztowało wysłanie dwóch paczek do Polski jedną z naszych czytelniczek, mieszkankę Birmingham. Zapowiadało się szybko, precyzyjnie i bezpiecznie. Wszystko by na to wskazywało, gdyby nie fakt, że jedna z dwóch przesyłek rozpłynęła się w powietrzu.
Dyrektor jednej ze szkół w Birmingham ostrzegł swoich uczniów, by nie wychodzili z domów po zmroku. Ma to związek z napaścią na ucznia, który został ugodzony nożem przez groźny gang. Dwie inne osoby zaatakowano młotkiem. Do incydentów doszło w miniony piątek we Frankley i Longrbridge.